14-16.04 zawody w Holandii

na Wielkanoc wybrałam się z Kalimero i JD do Holandii na zawody.

W piątek startowała klasa 3 tak więc tylko Kaliś. JD startował w sobotę w klasie 2. Krótko mówiąc holenderskie owce kontra ja i psy 2:0


Owce fajne szybkie, żywo reagujące ale szybko się uspakajały, duże stada po 30szt – wspaniałe, ale… znają tylko tendingowy sposób pracy z psem. Tendingowy, czyli pies pracuje z boku stada robiąc z siebie „ogrodzenie” plus staje na rogach a owce owijają się dookoła. Dla mnie szok (z Kalisiem szłam jeszcze jako pierwsza), gdzie i jak ustawić psa aby cokolwiek zrobić gdyż to co znam nie działa ;). Jak pies z tyłu to owce dają dyla do przodu, jak psa zatrzymasz to idą do niego . Praca tylko i wyłącznie, non stop na presji i to dużej, psy patrzyły na mnie jak na wariata „gdzie Ty nam każesz być”. Stado spore a szerokości przepędów na 1 owcę (mostek na 2). Na wypasie praca tendingowa – pies ma pilnować granicy.


Dużo psów nawet w klasie 3 miało problem z pracą na tych owcach gdyż nie rozumiały stada, była frustracja – to mi się nie podobało (w sensie, że na zawodach są owce zmuszające psy i przewodników do pracy w tak wielkim stresie, owce rasistki – tylko owczarki holenderskie miały szansę).

Owce oczywiście na Kalisia wybałuszyły oczęta, ja go stawiałam to lazły aby go wąchać a jak tylko się poruszył (nawet uchem) to była panika „Boże, to żyje…..” ;). Kaliś jak to on nie poddawał się, wiec udało nam się ukończyć przebieg z punktacją 100/150pkt i miejscem 7/12psów) oraz dostaliśmy koszulkę pocieszenia za to ile pracy musiał wykonać aby podporządkować sobie owce, które w życiu nie widziały szetlanda.


JD jest jeszcze młodziutki, więc siedzenie cały dzień bez pracy (startował w sobotę) spowodowało u niego nadmiar energii. Nie mogłam go zatrzymać, odepchnąć na odległość nie mniej też ukończyliśmy przebieg. Wynik 74/100pkt dał nam miejsce 4/6psów (do 3 miejsca brakł 1 pkt) i to był ostatni start JD w dwójkach.


W niedzielę miałam obydwu chłopaków w trójkach. Postanowiłam, że nie będę pracować na presji, przejdę po prostu treningowo, ucząc się tego typu pracy z owcami. Obydwaj panowie mnie zaskoczyli. Od pierwszej chwili widać było, że przeanalizowali poprzednie swoje starty, zrozumieli owce i styl pracy z nimi. Sami ustawiali się w odpowiednich pozycjach, z odpowiednią prędkością, w odpowiedniej odległości. Oczywiście nie prefekt, ale widać było wielką różnicę w pracy. Te przebiegi były dla mnie przyjemnością, chociaż mimo wszystko kosztowały moje psy dużo pracy psychicznej ale presja nie wychodziła ode mnie a od stada a moje psy robiły wszystko aby temu podołać. Po przebiegach usłyszałam wiele miłych słów od osób, które przyszły oglądać zawody jak to przyjemnie było oglądać naszą pracę.


Podczas podsumowania wyników okazało się, że Kalimero zajął miejsce 4/12psów, 117/150pkt a JD dostał 4 pkt więcej i z punktacją 121/150pkt zajął miejsce 1/12 psów i zdobył CACITR!!!

 

Jestem dumna z moich psów, że mimo ogromnego psychicznego obciążenia dały radę nie tylko wykonać pracę w obydwa starty to jeszcze tak szybko uczyć się nowego sposobu pracy. Jak zwykle wyjazd na zawody dla mnie jest powodem do obserwacji i przemyśleń i oczywiście mam już pomysły na treningi, które przygotowywałyby psy również na takie niespodzianki. Miło było spotkać starych znajomych, poznać nowe osoby.

niedzielne przebiegi

Kalimero https://youtu.be/tKRT__PhDGI
JD https://youtu.be/wRj-FjdPh2g

 

Teraz szykujemy się na Węgry

design by Sherin